Czary i zaklęcia

Magia "WFRP", część I - tekst archiwalny

19 kwietnia 2009
Jedną z głównych sił kształtujących świat „Warhammera” jest magia – surowa energia Chaosu, którą uzdolnieni adepci są w stanie kierunkować, aby w drastyczny sposób zmieniać świat dookoła nich. W niniejszym artykule chciałbym przedstawić kilka propozycji modyfikujących bazowe zasady użytkowania tych mocy, które to modyfikacje (moim średnio skromnym zdaniem) pozwalają lepiej oddać mistyczne realia Starego Świata.

W następujących akapitach omówię możliwości magiczne każdej z grywanych ras świata „Warhammera”.

Po pierwsze: halflingi. Rasa stworzona przez Pradawnych jako odporna na Chaos. Jako taka posiada naturalny antytalent do postrzegania i chwytania Wiatrów Magii. W mojej opinii zmiana tego stanu narusza realia i psuje klimat gry. Tutaj nie mam żadnych propozycji zmian bazowych zasad.

Po drugie: krasnoludy. Naturalnie odporne na magię, mimo tego udaje im się kształtować siły mistyczne na swój własny, bardzo krasnoludki sposób – poprzez rycie magicznych Run. Potężne symbole ochronne i bitewne pod wieloma względami dorównują (a często i prześcigają!) najwspanialsze osiągnięcia ludzkich magów. Tu również nie mam nic do dodania.

Po trzecie: ludzie. Najbardziej podatna na każdy aspekt oddziaływania chaosu, pierwsza rasa zdolna do pochwycenia prawdziwych Wiatrów Magii. I tu zaczynają się modyfikacje.

Na początek – ilość magicznych ścieżek, jakie są dostępne pojedynczemu człowiekowi. Według historii tylko jeden z ludzi był w stanie postrzegać wszystkie Wiatry Magii naraz – pierwszy ludzki uczeń Teclisa i zarazem pierwszy zwierzchnik Kolegiów Magii. Dokonał tego wyczynu tylko raz i nigdy więcej nie próbował, aby jego ograniczony umysł nie uległ zniszczeniu. Ludzie nie są zdolni do postrzegania i użytkowania więcej niż jednego z Wiatrów. Po prostu ich natura jest zbyt słaba, aby tego dokonać. Poświęcenie się pojedynczej ścieżce i tak nieodwracalnie wypacza ich jaźnie i prowadzi do obłędu (ci o silnej psychice po prostu postrzegają świat przez pryzmat magii, którą użytkują, jak to opisano w podręczniku. Ci słabsi najzwyczajniej w świecie kompletnie wariują). Zasady te odnoszą się do Wiatrów Magii w czystej postaci. Jednakże istnieją jeszcze dwie moce, nie będąca de facto wiatrami. Dhar – mroczna energia będąca zanieczyszczeniem przestrzeni astralnej, kwintesencja mistycznego zła oraz magia pochodząca od bogów Chaosu, będąca niczym innym jak magią kapłańską.

Wpierw skupię się na użytkownikach Czarnego Wiatru, jak bywa nazywana Dhar. W wersji dostępnej dla ludzi dzieli się na dwie ścieżki – nekromancję i demonologię. Według bazowych zasad, kiedy BG osiągnie poziom Wędrownego Czarodzieja, wybiera jedną mistyczną ścieżkę, za którą będzie podążał do końca swej kariery. Jest to moim zdaniem zupełnie nieuzasadnione fabularnie. Istnieje bardzo niewielu czarnoksiężników, którzy zaraz po zakończeniu nowicjatu przechodzą na mroczną stronę. Uczniowie poddawani są po prostu zbyt wnikliwej obserwacji i selekcji, a poza tym wiedza ta jest zbyt niebezpieczna i skomplikowana, aby jakikolwiek nowicjusz mógł nie tylko wyjść cało z edukacji tego rodzaju, ale nawet zrozumieć jej mroczne sekrety. Otóż więc proponuję co następuje: każdy BG po awansie na wędrownego czarodzieja bezwarunkowo wybiera jeden z ośmiu podstawowych Wiatrów (nawet jeżeli szkolił go nekromanta albo demonolog). Następnie, kiedy okoliczności (czyli MG) pozwolą, może wykupić zdolność Magia (odpowiednie Czarnoksięstwo).

Moje argumenty: po pierwsze - Dhar tak naprawdę nie jest wiatrem. To mroczna energia przyciągana przez zło i nieszczęście, która po skrystalizowaniu przemienia się samorzutnie w spaczeń. Po drugie - jak już pisałem, czarnoksięstwo to bardzo zaawansowana wiedza magiczna i bez poznania podstaw czystej magii, próba nauki doprowadziłaby najpewniej do śmierci adepta. Po trzecie – pewien sens fabularny. Za przykład posłuży mi nekromancja i śmierć – fioletowy Wiatr Shyish. Wśród czarów nekromancji znajdują się oczywiście zaklęcia manipulujące nieumarłymi, lecz to właśnie Ścieżka Śmierci posiada klasyczne, zawsze kojarzone z nekromancją czary odbierające życiową energię, a nawet kradnące duszę. Po czwarte – moc. Mroczne ścieżki zawsze kojarzone są z wielką mocą (za jeszcze większa cenę). Możliwość korzystania ze zwykłej magii oraz czarnoksięstwa bardzo dobrze oddaje tę potęgę, za którą magowie są w stanie oddać duszę. Powstaje zatem pytanie, jaka ścieżka jest odpowiednia, aby przejść z niej na mroczną stronę? Odpowiedź brzmi: każda. W każdym Wietrze Magii znajdzie się coś co może doprowadzić do pokusy i potępienia. Posłużę się przykładem z "WFB" – jeden z najpotężniejszych czempionów Tzeentcha przed swym upadkiem był jednym z najpotężniejszych członków Zakonu Światła. Zakonu, którego magia jest najskuteczniejsza przeciwko demonom. Jedynym ograniczeniem tutaj jest inwencja MG i potrzeby jego scenariusza.

Magia Chaosu zsyłana wiernym czarnoksiężnikom przez Mroczne Potęgi to nic innego jak moce dostępne każdemu kapłanowi Starego Świata. Jest to po prostu kanalizowanie siły woli i powodowanie nią zmian w rzeczywistości. W tym przypadku zasady są podobne, jak powyżej – czarodziej wyszkolony w swym rzemiośle jest atrakcyjny dla Mrocznych Bogów, w przeciwieństwie do młodego ucznia. Oczywiście mogą wodzić go na pokuszenie, ale dostęp do prawdziwej mocy jest otwarty tylko dla tych, którzy okazali się godni. Pierwsze pytanie, które nasuwa się w tym momencie, brzmi: czy kapłani „zwykłych” bogów również mogliby używać mocy swego bóstwa i do tego chwytać jeden z Wiatrów? W teorii - oczywiście, w praktyce - oczywiście nie. Dlaczego? Większość kapłanów uznaje magów za dewiantów i grzeszników igrających z Chaosem, i sama myśl takiego szkolenia byłaby dla nich straszliwym bluźnierstwem. Poza tym, bez pomocy bogów chaosu, którzy maja dostęp do czystej energii magicznej, nie jest możliwe przełamanie ograniczeń ludzkiej kondycji ograniczającej mistyczny potencjał. Drugie pytanie, to czy można być użytkownikiem trzech ścieżek magicznych? Nie jest to możliwe. Nekromancja kieruje umysł czarnoksiężnika na zupełnie inne tory, nie pozwalając mu być wystarczająco oddanym wyznawcą, aby otrzymać nagrodę w postaci mocy bóstwa (istnieje też drugi powód, który podam w podsumowaniu omówienia ludzkiej magii). Co z demonologią? Ścieżka demonologii zaprezentowana w podręczniku to kierowanie energią Chaosu, która jest „nieprzypisana”. Poświęcenie się jednemu z bóstw wymaga pełnej lojalności, a ten rodzaj demonologii z założenia jest jej pozbawiony – jest czerpaniem od każdego z bogów po trosze. Oczywiście czarnoksiężnicy naznaczeni przez konkretną potęgę mają dostęp do czarów przywołujących demony swego patrona.

Jednakże wielka moc ciemności wiąże się z jeszcze wyższą ceną. Jak pisałem, już jeden wiatr prowadzi nawet najodporniejszych do pewnego rodzaju obłędu i do tego powoduje fizyczne zmiany nie będące niczym innym, jak mutacjami (nierzadko bardzo niesubtelnymi!). Cóż więc się stanie jeżeli mag przeciąży śmiertelną skorupę i umysł użytkowaniem kolejnej mocy? Oprócz standardowych zagrożeń podanych w zasadach bazowych, dochodzą następujące: po pierwsze - mutacje fizyczne będą o wiele bardziej poważne. Nowa moc zyskuje priorytet i potężnie uderza w fizyczną powłokę adepta. Nekromanci wyglądają jak żywe trupy, a demonolodzy… cóż, pełne pole do popisu dla każdego sadystycznego MG. Magowie – kapłani Mrocznych Potęg, ulegają jeszcze bardziej groteskowym mutacjom związanym z aspektem ich patrona. Dlatego właśnie nikt nie jest zdolny czerpać z trzech źródeł mocy na raz – śmiertelne ciało i umysł nie byłyby w stanie znieść takiego obciążenia i pękłyby niczym mydlana bańka. Efekty psychiczne są jeszcze poważniejsze. O ile czyste Wiatry Magii wpędzają maga w lekki obłęd wpływający na jego postrzeganie świata i charakter, to mroczne moce doprowadzają go do stanu, kiedy to całość jego poglądów i zachowań zostaje kompletnie odmieniona przez moc, której używa. Magowie chaosu przechodzą pod tym względem jeszcze poważniejszą przemianę. Stają się żyjącymi ucieleśnieniami ideałów swego boga. Nawet najbardziej żarliwie wierzący kapłan Sigmara jest przy nich niczym brudny grzesznik. Oczywiście na wszystko to nakłada się przekleństwo Tzeentcha. Jednakże proponowałbym zrezygnować w tym wypadku z majaków wynikających z użytkowania czystych Wiatrów. Czarnoksiężnicy przekraczają granicę obłędu tak bardzo, że „zwykłe” magiczne szaleństwo nie ma na nich już wpływu.

Pragnąłbym tu wtrącić jedną istotną rzecz pominiętą w podręczniku; kapłani używają tych samych energii, co magowie i powinny one tak samo oddziaływać na ich psychikę. U każdego kapłana, którego parametr MAGII osiągnie 2, zaczynają zachodzić zmiany w mentalności – po prostu ich zachowania kierowane są coraz bardziej doktryną ich bóstwa.

cdn...
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 21 paź 2017, 13:00 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka